Ja naprawdę nie powinnam nic planować. Powinnam żyć ciągłym, nieprzerwanym spontanem, bo tylko wtedy udaje mi się coś zobaczyć, gdzieś wybyć i dobrze się bawić. Na zlot krakowski zaplanowałam pojechać i chyba wszelkie siły na niebie i na ziemi chciały mnie tej przyjemności pozbawić. Przedłużająca się praca, wrodzona złośliwość auta i magicznych mapek, a na końcu spóźniony znacznie pociąg - który okazał się być ostatnim mi dostępnym środkiem lokomocji - po brzegi wypełniony jakże przyjemnym towarzystwem... read more