Tia. Wczorajszy wieczór przypomniał mi, że mam w genach zapisany cholerny optymizm. Czyli, po mojemu - spotkanie klasy licealnej okazało się niewypałem. Tzn., bardzo ucieszył mnie widok dwóch, czy trzech osób, z którymi nie miałam przez ponad pół roku żadnego kontaktu, ale cała reszta, ujmując rzecz krótko i dogłębnie sucks . Do tego zirytował mnie ich dziecinny, nieprzemyślany i, chociaż staram się nie nadużywać ostatnio tego słowa, głupawy pomysł. Mianowicie, jak przystało na "opóźniony"... read more